|
|
Tajemnica pewnej podróży

Tylko w Vivie! tajemnicza opowieść o pewnej podróży do Lizbony!
(...)
Lizbona to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie Marcin budzi się wcześnie. Okna ich sypialni na poddaszu są na wschodnią stronę. Widzi, jak wstaje czerwony świt, po nosie głaszcze rudym światłem. I, jak bohater w filmie „Pod osłoną nieba”, zadaje sobie pytanie: „Ile świtów jeszcze będę w stanie docenić, ile z nich mnie porwie, oczaruje, zachwyci?”.
Jest początek października, a w Lizbonie lato. Alfama, najstarsza dzielnica arabska, mieni się kolorami. Przyjeżdżamy tu razem. Marcin, który, jak słusznie wszyscy przewidywali, zakochał się w Lizbonie, co oświadczył Ani SMS-em swojego pierwszego lizbońskiego dnia, gdy to 5 lutego 2007 na Rua Augusta zjadł krewetki i popił białym winem, przez telefon mówi mi, że jeśli nie przyjadę, niczego nie zrozumiem. Muszę uwierzyć mu na słowo, skoro pojechał i już zaraz postanowił: „Chcę mieć tu drugi dom”. A dom to rodzaj deklaracji. Że będzie się wracać, mimo wszystko. I nie na dzień, na dwa.
Na dłużej. Może kiedyś na zawsze. Więc jedziemy z Anią, Marcin wita nas na lotnisku, w białym kapeluszu i spodniach, nadzwyczaj wtopiony w krajobraz. Kilka dni błądzimy uliczkami Alfamy, wspinamy się po stromych schodach, patrzymy z okna, jak nad Lizboną czuwa rozpostarty na krzyżu Chrystus. Powietrze pachnie inaczej, muzyka wylewa się z piwnic. Lizbona cała jest muzyką. Fado rozbrzmiewa na każdym rogu. Pulsują kolory. Nawet pranie rozwieszone jest tak, jakby to robił najlepszy scenograf. Zaczynam rozumieć...
Całą tajemniczą opowieść o lizbońskim gniazdku Anny Marii Jopek i Marcina Kydryńskiego znajdziecie w VIVIE z 26 listopada 2009.
Zobacz zdjęcia...
|
|
|
|